Ale niestety czas biegnie dalej i nie można go cofnąć, ani powtórzyć.
Moje wakacje rozpoczęły się dopiero pod koniec lipca. To właśnie wtedy pojechałam wraz z mamą i bratem nad polskie morze.
Ten wyjazd co prawda nie był najlepszy, bo już pierwszego dnia pobytu zdążyłam się spalić na słońcu. Przez dwa dni siedziałam nieruchomo na kwaterze. Kiedy już mogłam się poruszać jak człowiek, nastąpiły ulewy i towarzyszyły nam do końca wyjazdu. Ale z każdej sytuacji da się wyciągnąć jakieś plusy. Tym razem plusem było to, że niedaleko nas podawali pyszną pizze i lody kręcone. Tylko te dwie rzeczy trzymały mnie przy życiu do końca wyjazdu.
Po przyjeździe z nad morza pozostało tylko czekać, bo w końcu za 2 tygodnie miały się spełnić moje marzenia.
Za dwa tygodnie miałam spotkać internetowych przyjaciół.
Chyba nie muszę mówić jak bardzo te dwa tygodnie mi się dłużyły. Ciągnęły się tak, jakby wyjazd miał się nie odbyć,
Jednak się odbył. Najlepsze 12 dni w moim życiu, Oprócz przyjaciół miałam coś, co kocham najbardziej - jedzenie.
Było dużo jedzenia.
Pizza, lody i pocky. Może być coś lepszego?
Pizza, lody i pocky wraz z przyjaciółmi. Tylko tyle jest mi potrzebne do szczęścia.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz