czwartek, 31 grudnia 2015

2k15 review

Rok 2015 mogę spokojnie uznać za najlepszy rok w moim krótkim, piętnastoletnim życiu. Poznałam wiele ludzi, założyłam tego bloga, nauczyłam się kilku rzeczy. Dziś chciałam zrobić małe podsumowanie.

Styczeń:

Tegoroczny styczeń był jakby początkiem zmian. Małe decyzje zaważyły na tym, na czym teraz stoję, z kim się przyjaźnie i jak spędzam noce.
Jakoś 23 stycznia nie miałam absolutnie nic do roboty, więc odpaliłam sobie YouTube i szukałam śmiesznych kotów. Tak, śmiesznych kotów. W proponowanych pojawił mi się nikt inny jak Zuzanna Borucka, znana także jako Banshee. Oglądałam jej filmiki i przydarzyła mi się taka sama sytuacja jak wcześniej, tylko teraz w proponowanych wyskoczył mi youtuber - Rezigiusz. Oglądałam wszystko na jego kanale. Nie spałam w nocy i cały czas oglądałam filmik za filmikiem. Równo 25 stycznia tego roku wstałam rano i dosłownie pobiegłam do laptopa. Rutynowo włączyłam yt i chciałam dalej oglądać Remka, ale na stronie głównej wyświetlił się Jasiek. Konkretnie pierwszy odcinek Tereferemail. Pierwsze wrażenie nie było jakoś dobre, ale wciągnęłam się w jego filmiki i tak właśnie zostałam Firanką.

Luty:

W tym miesiącu też nie wydarzyło się nic "wielkiego". W dniu 26 stycznia dowiedziałam się co to TeamSpeak i że istnieje coś takiego jak "ts.jasmc.pl". To właśnie tam z biegiem czasu poznałam zdecydowanie większą część moich przyjaciół. Od tego dnia praktycznie codziennie tam jestem. Niby nic, a jednak coś.

Marzec:

Chyba najbardziej wyczekiwanym dniem dla każdej Firany jest dzień spotkania Jaśka. Takim dniem był 20 marca. Z biegiem czasu zmieniłam swoje nastawienie do niego i na dziś dzień to dla mnie nic wielkiego. Jednak wtedy? Byłam najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
Oprócz tego w Marcu poznałam Ankę i całą Mazeepe - moich obecnych internetowych przyjaciół. Co prawda skład Mazeepy się ciągle zmienia, ale i tak każdego z nich mogę uznać za if.

Kwiecień:

W kwietniu nie działo się absolutnie nic. Może po za planowaniem wyjazdów na różne eventy, które i tak nie wypaliły.

Maj:
Płacz i zgrzytanie zębami. Nic mi się nie udawało i miałam ochotę zniknąć z internetu raz na zawszę.

Czerwiec: 
Zakończenie 2 klasy i myśl o tym że przede mną już tylko jeden rok męczarni w tym pieprzonym gimnazjum. No i rozpoczęcie najlepszych wakacji jak do tej pory.

Lipiec: 

Jednym słowem wielkie zamieszanie. Oferta na obóz, poznanie najlepszego Teamu przyjaciół i proszenie mamy o zgodę na wyjazd. Na całe szczęście się udało.
Wspominałam wcześniej, że pisałam FanFiction? W lipcu zakończyłam pisać "książkę".

Sierpień: 

Najtrudniejszy miesiąc do napisania. Działo się wszystko. Łzy szczęścia i smutku. Obóz, spotkanie przyjaciół, wszystkie chwile spędzone razem. Każda z chwil spędzonych razem jest nie do opisania. Spędziłam 12 dni z tzw ekipą Terefere i bardziej wspominam czasy spędzone tam ze zwykłymi uczestnikami. Nie jedna psycho firana by mnie zabiła za to zdanie. Właśnie wtedy odkryłam, że jest coś ważniejszego niż zwrócenie na siebie uwagi "idola" (Jeżeli tak można nazwać youtubera).

Wrzesień: 

Warszawa. Pierwszy wyjazd samemu, bez rodziców. Jak było? Zajebiście. Ponownie spotkałam Okoń Team i spędziłam przy tym świetny czas w stolicy, a to co działo się w nocy pozostanie tajemnicą 8).

Październik:


Październik był tylko planowaniem. Nie działo się zupełnie nic.

Listopad:

Wyczekiwane spotkanie z Klau. Jeszcze nigdy się tak nie bałam przed spotkaniem z kimś. Później okazało się, że nie było się czego bać i że muszę kupić GPS, ale o tym był inny post na tym blogu.
Właśnie od listopada moja mama dosłownie nie ma życia. Od tamtej pory nie ma dnia w której nie usłyszałaby słowa "MeetYt", ale do tego jeszcze kiedyś wrócimy.

Grudzień: 

Grudzień miesiącem świąt... Mimo wszystko spotkałam się dwa razy z Malwiną i wczoraj (30.12.2k15) z Chmurką. Mam nadzieje, że będzie więcej takich szybkich spotkań.

Może nie działo się mega wiele w tym roku, ale dzięki wydarzeniom z niektórych miesięcy zapewniłam sobie wspomnienia do końca swojego życia. A jak wam minął ten rok? Zaliczacie go do
udanych?



























czwartek, 12 listopada 2015

but I'm not a good guide // Internet friend

Nie jeden z was może mi zarzucić to, że co drugie wyrażenie na tym blogu brzmi "internetowi przyjaciele". Zdaje sobie tego sprawę, ale moi if są tak jakby małą częścią mnie. Bez tej części nie byłabym w 100% sobą. W sobotę 7 listopada miałam okazję spotkać właśnie jedną z nich.
Po raz pierwszy.
Po ośmiu miesiącach znajomości.
Jak to jest? Tak w skrócie jest najlepiej.
Tego się słowami opisać nie da.
Podczas tego spotkania wyszło na jaw, jak dobrze znam teren mojego najbliższego miasta (i że Klau ma podbródek). To wcale nie tak, że wyprowadziłam nas w pole. Nikt mi tego nie wmówi. Zamiast iść prosto, skręciliśmy w prawo i przez ponad kilometr szliśmy przed siebie.
Oprócz pól zdążyliśmy zwiedzić McDonald w Galerii Jurajskiej oraz budkę do robienia zdjęć, która okazała się być zepsuta i tylko zżarła pieniądze.
Mimo tego, że nie do końca udało nam się zrobić to, co mieliśmy w planach, to i tak zabawa była przednia. W polach udało nam się zrobić meega dużo zdjęć i co najważniejsze - widzieliśmy śmieszne kaczki.
Na całe szczęście widzimy się znów w styczniu na MeetYt. Co prawda do stycznia jeszcze daleka droga ale nam się nie uda?
















wtorek, 27 października 2015

But summer are much more than memories.

Wakacje 2k15 były najlepszymi wakacjami w moim życiu. Poznałam wielu wspaniałych ludzi i przeżyłam dużo nie zapomnianych chwil. Mamy październik i jak do tej pory nie było jeszcze dnia żebym ich nie wspominała. Chciałabym je powtórzyć i móc przeżyć to wszystko jeszcze raz.
Ale niestety czas biegnie dalej i nie można go cofnąć, ani powtórzyć.
Moje wakacje rozpoczęły się dopiero pod koniec lipca. To właśnie wtedy pojechałam wraz z mamą i bratem nad polskie morze.
Ten wyjazd co prawda nie był najlepszy, bo już pierwszego dnia pobytu zdążyłam się spalić na słońcu. Przez dwa dni siedziałam nieruchomo na kwaterze. Kiedy już mogłam się poruszać jak człowiek, nastąpiły ulewy i towarzyszyły nam do końca wyjazdu. Ale z każdej sytuacji da się wyciągnąć jakieś plusy. Tym razem plusem było to, że niedaleko nas podawali pyszną pizze i lody kręcone. Tylko te dwie rzeczy trzymały mnie przy życiu do końca wyjazdu.
Po przyjeździe z nad morza pozostało tylko czekać, bo w końcu za 2 tygodnie miały się spełnić moje marzenia.
Za dwa tygodnie miałam spotkać internetowych przyjaciół.
Chyba nie muszę mówić jak bardzo te dwa tygodnie mi się dłużyły. Ciągnęły się tak, jakby wyjazd miał się nie odbyć,
Jednak się odbył. Najlepsze 12 dni w moim życiu, Oprócz przyjaciół miałam coś, co kocham najbardziej - jedzenie.
Było dużo jedzenia.
Pizza, lody i pocky. Może być coś lepszego?
Pizza, lody i pocky wraz z przyjaciółmi. Tylko tyle jest mi potrzebne do szczęścia.




















czwartek, 15 października 2015

A bit about myself

Dziś przychodzę z faktami na temat mojej osoby. Tak na dobry początek bloga, żebyście mogli mnie lepiej poznać. Zaczynając od tych podstawowych, do tych najbardziej od podstawy odbiegających, Nie chce się tutaj bardzo rozpisywać, więc lecimy!

1. Nazywam się Kinga Kamila Organa. Nie mam i nie będę miała 3 imienia.
2. Urodziłam się 19 maja 2000r i na tą chwilę mam 15 lat.
3. Na chwilę obecną mieszkam we Wręczycy Wielkiej - małej wsi oddalonej o kilkanaście kilometrów od Częstochowy.
4. W internecie wszędzie podpisuję się nazwiskiem, nie imieniem. Wszystko dzięki moim internetowym znajomym, którym łatwiej było nazywać mnie jako "Organa" niż "Kinga".
5. Kocham pisać opowiadania, czego przykładem są moje fanfiction.
6. Kocham wszystko co jest z czekolady. Jadam słodycze zbyt często niż powinnam. Moimi faworytami są mleczne kanapki, milky way i nutella. 
7. Kocham podróżować. Mogłabym ciągle przemieszczać się z miejsca na miejsce. Ostatnio miałam przyjemność być w Warszawie, o czym był poprzedni post. 
8. Jestem mega leniwa. Miałabym dobre oceny i kilka osiągnięć w konkursach, ale do tego trzeba wstać z krzesła - to nie dla mnie. 
9. Do pełnego wypoczęcia potrzebuję 12 godzin snu. Każdy normalny człowiek jest wyspany po 10 godzinach, ale widać ja do grupy normalnych nie należę. 
10. Mimo zapotrzebowania na 12 godzin snu jestem typowym nocnym markiem. Mogłabym robić wszystko w nocy. Nie raz zdarza mi się przesiedzieć całą noc przed laptopem rozmawiając z przyjaciółmi.
11. Kocham czytać. Kiedyś potrafiłam przeczytać kilka książek w ciągu tygodnia, teraz nie mam już tak dużo czasu.
12. Lubie też malować. Może i nie idzie mi to najlepiej, ale chętnie stawiam kreski na kartce. 

13. Jedni wolą piosenkarzy, drudzy aktorów, a ja wole youtuberów. Jest kilka kanałów które oglądam codziennie. Jasiek i Kisielek to jedni z moich ulubionych youtuberów.

14. Wszystkich internetowych przyjaciół poznałam dzięki Jaśkowi. Na teamspeak, albo na terecampie.
15. Nigdy nie byłam na żadnym evencie, co mam nadzieje się zmieni w Marcu. 
16. Kocham duże miasta, dlatego też nie mogę się doczekać wyprowadzki z mojej wsi. Planuje na studia wyjechać do Warszawy. 
17. Chodzę do 3 gimnazjum a już planuje studia. Kij z tym że nawet nie wiem gdzie chce iść po skończeniu tego roku. Chciałam do technikum architektonicznego, jednak nie ma szans na internat. Patrząc po technikach w Częstochowie zostaje zmuszona pójść do liceum. Właściwie to nawet lepiej. Szybciej wyjadę z tej wsi. 
18. Chciałabym zostać "kimś". Nie chce umrzeć w zapomnieniu, chce dalej żyć w pamięci wielu osób. 
19. Nienawidzę lekarzy. Może to i dziwne, ale zawsze jak mam mieć jakieś badania boje się, że lekarze wykryją u mnie jakąś poważną chorobę.
20. Boje się też pająków, biedronek i motyli. Prędzej zabiłabym się, niż dobrowolnie pozwoliła na to, żeby któreś z nich usiadło na mojej ręce. 
21. Kiedyś nie robiłam sobie wcale zdjęć, a teraz mogę je robić co chwila. Oczywiście chodzi tutaj o typowe "selfie". Jeśli chodzi o te przed  prawdziwym aparatem, to nie wychodzę na nich dobrze. 


22. Lubię kopać węgiel. Tak po prostu.